MB


| TAK NIEWIELE | KRZYŻ | TAJEMNICA | SKARB | NIEWIDOMI | PIEŚŃ CISZY | PYTANIE | POKARM | PIEŚŃ ŻYCIA | SPOTKANIE | CZEKAM NA DESZCZ | CHRYSTUSIE | WIARA | DUCHU ŚWIĘTY PRZYJDŹ | SZUKAŁEM PANA | BOŻE NASZ | JEZU | KIM JESTEŚ I | CZAS | NADZIEJA | KIM JESTEŚ II |


TAK NIEWIELE

Niewiele widzę

Słyszę także słabo

Upadam

Powstaję

Codziennie

Wieczorem i rano

Agresji nie rozumiem

Nienawiścią gardzę w bezgłosie

Zaproszony przez ciszę

Idę

Nadzieję w sercu niosę

W głębinach ostatniego słowa

Bogactwo tępych gwoździ odkrywam

Dostrzegam Oblicze krwawe

Które zdradą przeorane

Milczy

Bluźnierstwem oplute

Po czym serce śmierci doznaje

Życie w niej odnajdując

Zbyt wiele w sercu nienawiści

Na wzgórzu upada ludzki grzech

Tam czystość zdeptano bezwstydnością

I splugawiono bezczelnie Krew

Odchodzi w milczeniu niewinność

Już płynie nieśmiertelna pieśń

Otwiera się boku Rana

Świat krzyczy

A bestia przemocy zadaje cios

Człowiek w szatańskiej hipnozie

Wciąż kamieni dorzuca

Zuchwale kąsa

Z własnego bestialstwa ślepo śmieje się

I nie dostrzega

Ze kpiną buduje sobie pokoje z ognia

A wiara nielicznych

Ostatkiem sił posyła nadzieję ku śmierci

Strzała rozdziera ciemności

Światło budzi się

Życie duszy w Krzyżu skryło się

Zdrowie w ranach ramiona otwiera

Płynie otchłań

Krew wytryska

Woda Życia zmywa grzech

Szczęście i obietnica

Spotykają prostaczka

Głupstwo i zgorszenie

Napawa serce pyszałka

Przyszłość płonie

Iskra budzi się

Ptak do lotu się narodził

Wieje ogień

Wieje Wiatr

Znowu widać ból

Miłość z samotności wyje

Łotr ostatkiem sił dusze ratuje

Drugi upada i nie powstaje

A On kocha

I nigdy nie przestaje

I pytam sam siebie

I pytam ciebie

Czy można dać więcej


KRZYŻ

Posłuchaj słów

Zapytaj ciszy

Nieopodal pieśni

W ramionach wspomnienia

Budzi się nowy dzień

Kwiaty wołają

Gwiazdy spadają

A ty

Zatrzymaj się i spójrz

Sercem przytul

Duchem adoruj

Przydrożny

Pochopnie zapomniany

Samotny

Obojętnością zdruzgotany

Przez miasta porzucony

Na wioskach już niepotrzebny

Wymowny

Ubogi i szczery

Przez umysł niezgłębiony

Prosty

Wolnością bogaty

Krzyż

Głód modlitwy mu doskwiera

Człowieczeństwa wciąż mu brak

Dziś tak wielu go omija

Tak niewielu kreśli znak

Gdybyś tylko ludu wiedział

Jaką mocą jest to światło

Drzwi komnaty byś otworzył

I nakarmił własną ciemność

Wiele ścieżek wydeptanych

Znamię kreślą stopy bose

Przeorana ziemia wiatrem

W uniesieniu przeszłości

Zapachem pokoleń

Próbuje zgiąć uparte kolana

Uparta niewiara milczy

A serce człowieka śpi

Każda ścieżka nieco inna

Wyjątkowa

I imienna

I choć wszystkie pospolite

Ludzkie ucho już nie słyszy

Ani oko nic nie widzi

Nie dostrzega dokąd biegną

Gdzie zmierzają

Gdzie się kończą

O czym mówią

I co krzyczą

Przed czym przestrzec wciąż próbują

Serce kłamstwem zatrzaśnięte

Umyka w zapomnienie

Gubi sens

Traci niewinność

Tuła za sobą grzeszny tobołek

Nikt nie słyszy już tej pieśni

Oczy sprzedane nie widzą

Strach spętał w sidła wolność

Błądzą mędrcy

Błądzą wielcy

Grzebiąc w ślepocie rozsadek

Człowiek w labiryncie pustych spojrzeń

Już tak mocno uwikłany

Bezwiednie z sił opada

Idąc po światło

Gubi po drodze wytrwałość

I w swej bezradności pojąć nie może

Że każda ze ścieżek przez Krzyż przebiega

I choć odmiennie stopy składa

To do bram Tabernakulum zaprasza

Gdyż tam szczęście za darmo rozdaje


TAJEMNICA

W zgliszczach zwątpienia

Pośród niepodlewanych grządek

Tu i tam

W prostocie odbitych śladów stóp

Zakwitł piękny kwiat

Nikt nie pyta

Nikt nie widzi

Już nie puka

I nie szuka

Serce wątpi

Tak wielu szydzi

Kwiat jest żywy

Pachnie śpiewem ptaków

Obudzony tajemnicą wiosennego poranka

Rozdaje wokoło kolorową dłoń

Szelestem wiatru łagodzi strach

Kim jest

Nie potrzeba już pytać

Krzyż jest pusty

I nie ma tam Pana

Obudź się

Właśnie zakwitła Miłość

O brzasku niedzielnego Zmartwychwstania


SKARB

Oczy patrzyły

Serce doświadczało

Słowa takie doszczętne

Ład i porządek przywołały

Obudzono sumienie

A codzienność niby własność

Tak perfekcyjnie zapukała do szuflady z pamięcią

Wtedy serce światłem nakarmiono

Oczy powróciły z niewoli

I pojąć można było

Że nic tu nie przyniosłem

A i zabrać stąd jedno tylko mogę

W  Krzyżu prawdę ukazano

Bezgranicznie ludziom oddana

Źródłem jedności i pojednania się stała

Taka subtelna

Cicha i delikatna

Jedyny klucz

Moc którą bramy nieba się otwiera

Tu pogardzana

Wyśmiana

I zdradzona

Tam wszechobecna i uwielbiana

Miłość

Która Chlebem Życia dla nas się stała


NIEWIDOMI

Pomogłeś tak wielu

Ludzkie łzy własną krwią osuszyłeś

Podniosłeś z letargu

Ogień prawdy wznieciłeś

I siałeś własnym tchnieniem

Pokój w sercu pokory

Uzdrawiałeś świat z ciemności

Bramy nieba cierniem i Krzyżem otworzyłeś

A Twe przebite dłonie

Wciąż za darmo rozdają zbawienie

Stopy idą śladami gwoździ

Nowy blask rodząc w przestworzach

Źródło i świątynia tworzy serce

Bezcennej ofiary

Już zły do czeluści strącony

Grzech w otchłani Miłości ginie

To miłosierdzie rozpostarło swe ramiona

Oswobodziłeś więźniów z niewoli

Samotnych otuliłeś współczuciem

Chorym zdrowie podałeś

Tak wiele nam dałeś

Więcej już nie mogłeś

A oni wciąż krzyczą

Agresją kipią w szaleństwie

Kamieniem rzuconym

Budują własne zadowolenie

Na Krzyż krzyczą usta

Na Krzyż wyrokuje serce

W otwarte Rany gwoździe wciąż chcą wbijać

Nie widzą

I pojąć nie chcą

Już nie potrafią

Bo nienawidzą

Związani kajdanami

Szarpią się w bezsilności

Miłość egoizmem mordują

Boja się uwierzyć

I dostrzec już nie mogą

Że po bezdrożach w ślepych butach kroczą

I w absurdach niewiary

Własne szaty brudzą

Topiąc je w kałuży bezradności

Pozwolić prawdzie otworzyć oczy

Wiatr dopomoże

Kierunek ukaże

By tajemnicą Krzyża obudzić śpiących

Może dotknąć Prawdy

Aby uwierzyć

Może posłuchać

Aby zrozumieć

A oni nadal pojąć nie mogą

Że to w przebitym boku

I na ramionach potępionego Krzyża

Wytrysło źródło Nowego Życia

Dla wszystkich

I dla ciebie


PIEŚŃ CISZY

Posłuchaj ciszy

Odnajdziesz ją w zapomnianych słowach

Zatrzymaj się

Tak pięknie dziś gra wiatr

Otwórz się

I płyń

Tam na głębinach wód

Trzeba nam

Jeszcze raz zarzuć sieć


PYTANIE

Pewnego dnia wiatr wpatrując się w Krzyż

Usłyszał

Nie pytaj mnie jak

Nie pytaj kiedy

Po prostu ufaj

A zrozumiesz dlaczego

Miłość wie jak i kiedy

A pytana dlaczego kocha

Odpowiada

Inaczej nie potrafię


POKARM

Kiedy zamykam oczy

Słyszę głód  i czuje ciszę

Serce tęskni

Brak jest słów

Otwieram oczy i widzę Twą twarz

Jest tam nadzieja

Dławi mnie żar

Ogień zjednoczenia oświetla Krzyż

W sercu rodzi się Miłość

Która ponagla aby wyruszyć

Odcumować łódź

I wypłynąć

Po to by jeszcze raz się narodzić

Służyć pokojem

Innych kochać

Wszystkim przebaczać

Podążać ku temu co niezdobyte

Nieznane

A jednak takie bliskie

Tkliwe i ciepłe

Od zawsze wyczekiwane

Tęsknotą zdobyte

Pragnieniem dotykane

Przez świat pogardzane

Przysłonięte nadzieją i zaufaniem

Tam Krzyż sterem się staje

Łódź światłem w spowitych ciemnościach jaśnieje

A to w zupełności wystarczy

Aby głodnych nakarmić Bogiem

I spragnionych

Miłością pokrzepić

Dla wszystkich wystarczy

Ona nigdy nie ustaje

Dla Ciebie też nie zabraknie

Singi


PIEŚŃ ŻYCIA

Dla Ciebie Panie śpiewam życia mego pieśń

Idę nadziei śladem błądzę w gęstej mgle

Promykiem łaski rozświetl mroczny duszy cień

I choć ukrywam serce - proszę odnajdź je

Przyjdź w codzienności szarej kiedy jest mi źle

Przyjdź gdy znak krzyża kreślą drżące dłonie me

Pod ścianą płaczu szept modlitwy wzmaga się

Wołam cię Panie - wzywam święte Imię Twe

Nie wiem mój Panie co ci dzisiaj mogę dać

Mocą Twej woli budzisz świt mojego dnia

W lustrze cierpienia daj zobaczyć Twoją twarz

Mą miłość - przybitą do krzyża trudnych lat

Gdy mojej pieśni zabrzmi już ostatni dźwięk

Ty miłosiernym tchnieniem otul serca lęk

Po stronie światła pozwól znaleźć drugi brzeg

Z Tobą chcę Panie zasnąć i obudzić się


SPOTKANIE

Kiedyż, kiedyż o Panie

Ponad śnieg bielszym się stanę

Głęboko w sercu noszę to wołanie

Za Twoim niebem tęsknić nie przestanę

Gdy dobiegnie kresu ziemskie wędrowanie

Ty z miłością swą przygarniesz mnie

W puste dłonie włożysz szczęście obiecane

Do nowego życia narodzę się

Choćby moje grzechy szkarłatem krzyczały

We Krwi Baranka wybielisz je

W morzu miłosierdzia opłuczę swe szaty

W miłości Twojej zanurzę się


CZEKAM NA DESZCZ

Na pustyni mego serca

Czekam na deszcz

Spragnione usta

Łaską miłosierdzia zwilż

Ześlij mi deszcz chłodny deszcz

Miłości Twej

Obmyj mą twarz uświęć mnie

I weź w dłonie swe

Na pustyni mego serca

Czekam na deszcz

Miłości parę kropli

Ześlij mi dziś

Czekam na deszcz chłodny deszcz

Miłości Twej

Obmyj mą twarz uświęć mnie

I weź w dłonie swe

Na pustyni mego serca

Czekam na deszcz

Choć kilka małych łez

Łaski Twej

Czekam na deszcz święty deszcz

Łaski Twej

Obmyj me serce uświęć je

I weź w dłonie Swe


CHRYSTUSIE

Chrystusie - konający na krzyżu

Wywyższony nad ziemią - ponad życie i śmierć

Chrystusie - konający na krzyżu

Umęczony niewinnie - aby zgładzić mój grzech

Pod Twym krzyżem upadam dziś na kolana

Jedną kroplą najdroższej krwi obmyj mnie

W wielkim ogniu i męce długiego konania

Chcę się ukryć, wypłakać przy Twoich ranach

Przy Twoich ranach..

Chrystusie - konający na krzyżu

W ostatniej godzinie, dotknąć Ciebie chcę

Chrystusie - rozdarty cierpieniem

Między ziemią i niebem - proszę zobacz mnie

Pod Twym krzyżem upadam dziś na kolana

Jedną kroplą najdroższej krwi obmyj mnie

W wielkim ogniu i męce długiego konania

Chcę się ukryć, wypłakać przy Twoich ranach

Przy Twoich ranach..

Elija


WIARA

Ufność w Tobie mam

Zaufałem Ci już dziś

Teraz tylko jesteś Ty

Jak dobry jest mój Pan

On tak mocno kocha mnie

Przyszedłeś

Oznajmiłeś prawdę mi

Dzięki Jezu

Już na zawsze pragnę z Tobą być

Jak dobry jest mój Pan

O Panie Jezu

Panie mój

Jak wielka jest miłość Twa

Nieustannie pragnę jej

Ona mieszka w sercu mym

Już na zawsze w niej chcę trwać

Jak dobry jest mój Pan


DUCHU ŚWIĘTY PRZYJDŹ

Przyjdź

Dziękuje za otrzymane dary Twe

Z ogromu Twoich łask

Radość święta wypełnia mnie

Duchu Święty przyjdź i rozpal serce me

Duchu Święty światłem swym obdarz mnie

Duchu Święty przyjdź i wypełnij mnie


SZUKAŁEM PANA

Szukałem Pana

I pewnego dnia spotkałem Go

Jak dobry jest Pan

Nasz Pan

Mój Pan

Bóg mój i Zbawiciel

Jezus moim Bogiem

Jezus moim Panem

To Jezus Zbawicielem mym

Królem mego serca

Jest mój Bóg

Źródłem życia

Jest mój Bóg

Chwała

Chwała memu Panu

Chwała i cześć


BOŻE NASZ

O Boże Wszechmogący

Ojcze Nasz

Jak wiele Twoich dzieci

Wcale nie zna Cię

Ten kto Cię poznał

Już wie

Jak pełne Miłości

Jest Serce Twe

Moje ręce wznoszę dziś

Aby wielbić Imię Twe

Serce me raduje się

Wielbi Pana dusza ma

O Boże chwalić pragnę Imię Twe

Mego Pana wielbić chcę

Dziękuje memu Panu

Chwała Bogu Ojcu

Cześć i Uwielbienie

Bo to nie ja odnalazłem Go

Ale to On umiłował mnie


JEZU

O Jezu Nauczycielu nasz

O Mistrzu

Zbawco świata

Panie i Królu naszych serc

Kto Tobie zaufa

Ten nie zawiedzie się

Raduje się serce moje

Dusza ma w Tobie cieszy się

Bo Twoja miłość wypełnia mnie

TED


KIM JESTEŚ I

Kim jesteś

Wśród zgiełku świata

Blichtru który pęka niczym bańka mydlana

Ciągłej pogoni za tym by mieć

Posiadać i władać

Zatrzymuje się

By zapytać

Gdzie w tym wszystkim jestem ja

Gdzie Ty jesteś

I jak wiele dla mnie znaczysz

Wiem że noce bez Ciebie są zimne

Poranna kawa nie smakuje tak dobrze

Jak z Tobą

A dom mego serca bez Ciebie jest pusty

I brak Twej obecności

Nie daje mi bezpieczeństwa

Jestem dzieckiem

Twoim dzieckiem

Już na zawsze


CZAS

Jest taki czas

Kiedy kończy się pewien etap

Nie możemy już nic zmienić

Dopisać

Dopełnić

Przed nami otwierają się nowe drzwi

Tajemnica tworzy historię

W jedności ciał i serc

Dziękuję

Że jesteś częścią mojej historii


NADZIEJA

Jest jak Matka zatroskana

Dba o dobro swoich dzieci

Zawsze gotowa nieść pomoc

Współczująca i dobra

Słodka jak kromka chleba w objęciach miodu

Jutrzenka poranna

Blask Miłości

Na nowo odradzająca się

Pachnąca jak ciepły deszcz

I tylko ona umiera ostatnia

Nadziejo wątpiących

Módl się z nami


KIM JESTEŚ II

W świecie który pędzi jak strzała

Kim jesteś

Kiedy życie przygniata twe ramiona

I tak trudno powstać

Kim jesteś

Kiedy łzy spadają z hukiem na ziemię

Kim jesteś

Kiedy widząc uśmiech brata

W twym sercu jest Boże Narodzenie

Kim jesteś

Spójrz na dno swego serca i posłuchaj

Słyszysz

Jesteś cudem którego Ktoś zapragnął

Twój Ociec

Bóg

Jesteś dzieckiem

Za które On oddał życie

Jesteś cenny w Jego oczach

On kocha Cię jak nikt inny

Uwierz

Nie potrzeba już więcej słów

Taka jest Miłość

Krople ciszy